niedziela, 4 stycznia 2015

Czasem pozostaje tylko nadzieja.....

Witajcie Kochane:) Przede wszystkim życzę Wam wszystkiego dobrego w nowym roku, aby był dobry i spokojny:)

W końcu znalazłam chwilę czasu  i siły aby opowiedzieć Wam dlaczego byłam tak mało aktywna przez ostatnie kilka miesięcy. Otóż jestem teraz w 20 tygodniu ciąży (a więc to jakiś 4 miesiąc)- całkowicie zaplanowanej tak aby jeszcze urodzić przed wakacjami i nie męczyć się w te gorące dni. I aby między moimi dzieciakami były 2 lata różnicy, bo tak chciałam. Myślałam, że tak wszystko ładnie i pięknie sobie zaplanuję i  jak się uda być w ciąży tak jak chcę to już pójdzie z górki- i dzidzia będzie tylko rosła- zwłaszcza, że z pierwszą ciążą nie miałam poważnych problemów. 
Aż tu nagle na którejś wizycie u ginekologa jak już doczekaliśmy się bijącego serduszka wykryto Megasistis u płodu czyli  bardzo powiększony pęcherz moczowy(tak na pół brzuszka), a dodatkowo zajęte już też były miedniczki nerkowe-niestety stwierdziło to 3 lekarzy niezależnie od siebie. Kazano mi wykonać jak najszybciej badania prenatalne, które niestety wykazały, że jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo chorób genetycznych u płodu 1:10 (aby było dobrze to powinno być ok 1 :1000). Lekarze powiedzieli że mam się nastawić na najgorsze- dziecko albo nie doczeka porodu, albo umrze niedługo po porodzie Zgłosiliśmy się do najlepszego specjalisty w województwie który wykonuje operacja na płodach w brzuchu matki, aby stwierdził czy coś da się zrobić z tym pęcherzem. U niego okazało się, że jakimś cudem pęcherz i nerki opróżniły się....po prostu CUD.  Ale i tak kazano mi wykonać kolejne badania ze względu na wysokie ryzyko choroby genetycznej która wyszła przy bad prenatalnych: Amnopunkcje- czyli wkłuto mi do brzucha długą igłę przez którą został pobrany płyn owodniowy do badania. Na wyniki czekałam.......miesiąc. Rozumiecie to? czułam już ruchy dziecka, zżyłam się z nim, a w głowie myśli że jest wysoce prawdopodobne, że będę musiała się z nim pożegnać.... i jeszcze  tak długo czekać na wynik.... Co ja się wypłakałam... i jeszcze dobijało mnie niezroumienie niektórych "najwyżej usuniesz" i zajdziesz ponownie w ciąże... nie mogłam tego słuchać zwłaszcza, że mój plan był przecież inny. 
W trakcie oczekiwań na wyniki przestawiłam swoje myślenie, że przecież taki groźny wskaźnik 1:10 oznacza, że jest i tak szansa że 9 na 10 dzieci wcale nie musi być chorych nieuleczalnie i moje dziecko może się właśnie wśród nich znaleźć- najwyżej bardzo się rozczaruję otrzymując wynik. I bardzo dobrze, że tak zrobiłam. Wyniki z amnopunkcji były kilka dni przed wigilią. Idąc po nie do genetyka serce biło mi jak szalone.... po wizycie okazało się, że będę miała zdrowego genetycznie chłopca. Rozumiecie to..... te wszystkie złe wyniki ? Bo ja do tej pory nie... ale cieszę się, że tak wszystko się odwróciło i mam nadzieję, że więcej niespodzianek w tej ciąży już nie będzie bo już myślałam, że oszaleję... naprawdę.  Mam tylko nadzieję, że dziecko nie poniesie żadnych negatywnych skutków w związku z tym, ze pęcherz i miedniczni nerkowe były powiększone...

Podsumowując, opisałam Wam moją sytuację nie dlatego, że potrzebuję się wyżalić czy potrzebuję współczucia tylko dlatego aby uświadomić niektóre potrzebujące osoby (być może w podobnych sytuacjach), że WARTO MIEĆ NADZIEJĘ i próbować się nie przejmować bardzo złymi wynikami jeżeli nie są jeszcze potwierdzone kolejnymi badaniami lub przez innych lekarzy. Jak widać u mnie z najgorszego przerodziło się coś dobrego:) Stał się CUD :)

 Na koniec pokażę Wam skrzynkę jaką zrobiłam jakiś czas temu . Niestety nie widać tego na zdjęciu ale na koniec została muśnieta perłową farbą i pięknie się mieni na żywo.




jeżeli ktoś dotrwał do końca tego długiego posta to się cieszę i pozdrawiam serdecznie:)

14 komentarzy:

  1. Ptzecztalam i poplakalam się. fajnie ze wszystko jest dobrze. U mnie 2,5 roku różnicy. Nie jest łatwo ale nikt nie mówił ze bedzie ;-) czasem nie mam siły, jestem zmęczona i bezradna... Ale za moje dziewczyny oddalabym życie. Nie ma nic piękniejsze go niż bycie mama ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że po złych wieściach przyszły dobre. Życzę Wam dużo zdrówka. Zastanawiam się, czy osoby, które mówiły "może usuniesz" mają swoje dzieci. Matka patrzy na wszystko z innej perspektywy i w przypadku złych wieści, nie ma dla niej łatwych wyborów, są trudne, moralne, rzutujące na całe życie decyzje.

    OdpowiedzUsuń
  3. No ładnie. Ja pierwszej niuni po za wyjściem ze szpitala nie widziałam..
    Z Twoim mężem o aparatach rozmawiam, a o takich dobrych nowinach się z internetu dowiaduje?! Gratuluje i pozdrawiam Daga. Mam nadzieje,ze uda nam się na kawę spotkać. Daga

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę zdrówka dla maluszka i dla Ciebie!!! Też miałam w ciąży badania prenatalne bo podejrzenie było wady serca u córeczki,na szcżęscie wszytsko okazało się być dobrze i cieszę się,że u Was także tak jest!!!!! Dbajcie o siebie!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na Twoim przykładzie widzę, że trzeba mieć nadzieję. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam dwóch synów - 2 lata i 5 dni różnicy:)) przy pierwszej ciąży było bardzo źle..pojawił się duży krwiak, większy od samego płodu, powodował, że ciąża nie była "całkowicie przyklejona", mój dzidziuś razem z tą usuwającą się ze mnie krwią mógł po prostu "wypaść"..co ja się napłakałam, a przy zwykłym kichaniu umierałam ze strachu, lekarz dawał najwyżej 40%szans, więc jak kazał leżałam plackiem przyjęłam serię zastrzyków i leków (fuj do dzisiaj mnie mdli), wierzyłam i wszystko się udało:))na szczęście po lekach, które przyjęłam synowi nic nie ma - bo ulotki to były ciekawe:))
    Pozdrawiam gorąco i trzymam mocno kciuki bo musi być dobrze!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Boska skrzynia!!!
    Również życzę zdrowia Tobie i maleństwu. Musi być dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Straszne chwile przeżyłaś, ale cieszę się, że już wszystko dobrze :) Życzę Tobie i Maleństwu dużo zdrówka. Trzymam za Was kciuki

    OdpowiedzUsuń
  9. Skrzyneczka super. Tobie i Maleństwu życzę dużo zdrówka, i już zero stresu. :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę już tylko samych dobrych wiadomości! Czas ciąży powinien być czasem radosnego oczekiwania i tego właśnie ci życzę z całego serca!!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę ci by był to dobry rok !

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę dużo zdrówka i trzymam mocno kciuki za szczęśliwe rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Och, dużo niedobrych chwil za Tobą, za Wami. Pewni żadne słowa tego nie oddadzą, ale napiszę choć tyle, że wspaniale, że ten zły, pełen strachu czas już za Wami. Teraz będzie już tylko z górki, na pewno:-) Życzę więc i noworocznie, ale i tak na Ten Ważny Czas, tylko dobrych, radosnych, pięknych chwil i całego nowego roku pełnego wyłącznie dobrych wiadomości i dobrych dat. Trzymajcie się ciepło i zdrowo:-))))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz :)