czwartek, 31 stycznia 2013

metki do przyszycia

Jakiś czas temu w końcu zabrałam się za metki, które chcę przyszywać do swoich wyrobów materiałowych. Zrobiłam je wg kursu od Ani z Zielonego Wzgórza oraz z tego bloga. Na początku byłam z nich bardzo zadowolona i szczęśliwa, że w końcu będę mogła doszywać metki do swoich prac. Jednak to szczęście nie trwało zbyt długo... postanowiłam sprawdzić ich trwałość i zamoczyłam kilka z nich w letniej wodzie... niestety wszystko ładnie zeszło .. Nie wiem co zrobiłam nie tak.. Prasowałam 40 sekund tasiemkę z papierem. Może Wy macie jakieś doświadczenia w tej kwestii? Byłabym wdzięczna za sugestię. Może spróbuję kpić inny papier...



Próbuję zmodyfikować jeszcze takie metki-zawieszki papierowe jakie zaczęłam robić tutaj, ale coś mozolnie mi to idzie... Zawsze jest co innego do zrobienia:) Dlatego póki co zamówiłam sobie trochę pięknych metek u Oli z Frankowego zakątka, bo zaoferowała mi takie, a robi je naprawdę cudnie:)
Przy okazji pozdrowienia dla Ciebie Olu:)

koszyk z materiału

Podnoszę dzisiaj roletę do góry, a za oknem... nie ma śniegu... ani odrobiny...a tak ładnie biało było ostatnio. 
Nastała szaruga błotna- nie podoba mi się. No ale trudno będzie trzeba się przyzwyczaić. 
A może spadnie jeszcze odrobinę śniegu, który zostanie na dłużej... :)

Parę dni mnie nie było, ale to przez powikłania po chorobie, przez co i latanie po lekarzach. 
A trzeba było zadbać o to w moim stanie oczekiwania na dzieciątko:)
I nie myślcie sobie, że przez ten czas nic nie powstało.. Przygotowałam sporo rzeczy i powoli będę wszystko pokazywała. 

Najpierw pokażę koszyk na różności uszyty z materiału, o którym pisałam w poprzednim poście. 
 Wspominałam tam o zawieszkach dopasowanych kolorystycznie do koszyka, co miało tworzyć komplet. Niestety nie mogę pokazać ich wspólnego zdjęcia, ponieważ zawieszki powędrowały już do nowej właścicielki, a koszyk dołączy dopiero za kilka dni.
Przy jego szyciu narobiłam sobie trochę dodatkowej, niepotrzebnej roboty, ale co tam...:) przynajmniej będę wiedziała jak sobie jej nie narobić przy kolejnym koszyku :)
A tu mała zapowiedź kolejnych rzeczy, które w końcu powstały.
Są to woreczki i saszetki pachnące lawendą. Ale o tym następnym razem:)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

woreczki zapachowe i zawieszki

Wczoraj w ekspresowym tempie powstały w końcu woreczki z lawendą, którą przywiozłam z Francji i kilka zawieszek.
Te, które chciałam szyć docelowo mają wyglądać troszkę inaczej ale powstaną one w swoim czasie.
Z okazji Dnia Babci wybierałam się do niej z wizytą i postanowiłam szybciutko uszyć jeszcze mały dodatek do prezentu. Woreczki okazały się być trafione :) ...i tak intensywnie, ładnie pachniały :)


Impreza była łączona z urodzinami mojej nastoletniej kuzynki więc i jej postanowiłam szybciutko coś uszyć.
I tak powstało kilka zawieszek. Do zawieszek chciałam doszyć jeszcze koszyk w tych samych kolorach, ale niestety nie zdążyłam z czasem więc dostanie go później. Jak już go skończę to też Wam pokażę.

Zdjęcia niestety nie są zbyt dobrej jakości ale było już późno i światło kiepskie.

lampiony kwiatowe

Ostatnio pokazałam Wam lampiony świąteczne to teraz pokażę jeszcze te, które powstały w późniejszym czasie-bardziej wiosenne:) Bardzo lubię motyw z małymi różyczkami i mogłabym go wszędzie nanosić:)




sobota, 12 stycznia 2013

I jeszcze trochę świątecznie...

Tak pięknie pada śnieg za oknem-w końcu prawdziwa zima przyszła:), świecące lampki ozdabiają dom... u mnie jeszcze trwa świąteczny klimat, chociaż już dawno po świętach... znalazłam zdjęcia lampionów świątecznych z zeszłego roku, więc Wam je przedstawię:)
Przygodę z decoupage zaczęłam jesienią 2011 r. od stworzenia lampionów na szkle. Inspiracją do tego był kielich-lampion z makami, który nabyłam u decohobby.blox.pl. Nie mam pojęcia kto zaczął tworzyć te lampiony pierwszy, bo pełno ich i internecie więc niestety nie mogą napisać. 
Nabytym lampionem byłam oczarowana. Uwielbiałam przesiadywać przy blasku tego małego szkiełka i relaksować się herbatką przy muzyce:)
Zbliżały się święta wiec postanowiłam spróbować stworzyć swoje świąteczne lampiony. Pozbierałam po rodzinie i znajomych różne świąteczne serwetki, zakupiłam potrzebne rzeczy i do dzieła. Do zdobienia użyłam "śniegu",
wielu brokatów i past złocących.

Swoje próby zaczęłam na małych kieliszkach które znalazłam w domu.

Później pewna osoba zasugerowała mi, żeby spróbować zrobić takie lampiony na większych kieliszkach- takich do wody. Można do nich włożyć większą świeczkę niż standardowy t-light. Zatem pojechałam zaopatrzyć się w takie i wyszło to całkiem nieźle.

 Lampiony tak bardzo spodobały się w moim otoczeniu, że miałam pełne ręce roboty przez cały grudzień.
 Sprawiło mi to ogromną radość i satysfakcję.