poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nowy Rok

Z okazji zbliżającego się wielkimi krokami roku 2013, życzę Wam wszystkiego co najlepsze i niech spełni się wszystko co sobie zaplanowaliście. 
Niech ten rok będzie wyjątkowy i oczywiście ciekawszy niż każdy poprzedni:)

choinka i uszyte ozdoby

Moja choinka w tym roku miała być w stylu skandynawskim. Tak do końca mój plan nie wypalił, bo zabrakło mi czasu na uszycie większej ilości ozdóbek choinkowych. Nie chciałam opuścić żadnych warsztatów i szkoleń z rękodzieła, które odbywały się właśnie w czasie przedświątecznym. A jak człowiek się wszystkiego łapie to tak później wychodzi, że wszystko nie dokończone... Może do przyszłego roku zdążę uszyć więcej ozdóbek:) Poza tym dopiero jak drzewko zostało przyniesione do domu zauważyłam, że jest takie jakieś trochę krzywe i krzaczaste. Jak je kupowałam wydawało mi się idealne:) Ale to nic, jest jakie jest i niech pachnie przez całe święta:)

                                                                                    
    a tu w przybliżeniu moje małe ozdóbki choinkowe

i mikołaj uszyty już miesiąc temu...

...a na czubku choinki usiadła anioł, którego pokazywałam już tutaj...

Łańcuchem została tasiemka z reniferami, która początkowo miała mieć inne zastosowanie:) Jednak tak przypasowała mi do moich uszytych "bombek" że powędrowała na choinkę.

Na koniec pokażę Wam jeszcze mój wieniec adwentowy. Strasznie spodobały mi się te świeczki:) Na zdjęciu wyszedł jakoś tak nieciekawie, ale "na żywo" naprawdę ładnie się prezentuje. Poza tym muszę Wam powiedzieć, ze zazdroszczę Wam pięknych, zdjęć które macie na swoich blogach. Ja pomimo największych starań niestety nie potrafię tak ładnie ujmować kadrów...

ozdoby bożonarodzeniowe

Tydzień przed świętami w mojej miejscowości organizowane było spotkanie poświęcone tworzeniu ozdób bożonarodzeniowych: "Fabryka Ozdób Choinkowych". Oczywiście nie mogło mnie tam zabraknąć:) Kiedy przybyłam na miejsce, okazało się, że spotkanie jest skierowane głównie do dzieci. Jakie ogromne było moje rozczarowanie... Jako że nie posiadam jeszcze własnych pociech, Pani organizatorka powiedziała, że mogę się przyłączyć do zabawy:) Oczywiście skorzystałam i szybko znalazła się gromadka przemiłych dzieciaków proszących o pomoc w tworzeniu kokardek, ozdób ze słomy itd:) Było bardzo przyjemnie i świątecznie, a w powietrzu unosił się zapach pieczonych pierników i słychać było świąteczne kolędowanie:)

Pierwsze co powstało to choinki z makaronu. Makarony przyklejone na gorący klej, a na koniec spryskane złotą farbą w sprayu.


Kolejna rzecz, która powstała to wieniec. Początkowo miał wisieć na drzwiach, ale okazał się zbyt duży i ciężki więc jego miejsce znalazło się w korytarzu. Koło zostało zrobione ze słomy, do której przyczepiłam drutem kawałki iglaków. Na koniec poprzyklejałam ozdoby na gorący klej.


A tu poprzyklejałam na gorący klej czerwone i złote tasiemki do suszonych jabłek, pomarańczy, orzechów i szyszek. Tworzyłam je z wizją zrobienia girlandy na karniszu okiennym.  Ta opcja jednak jakoś mi nie przypasowała i wszystkie tasiemki związałam sznurkiem i tak sobie wiszą:) Może niezbyt to piękne ale jakoś nie miałam innej weny:)


A tu taka jedna biedna mała ozdóbka ze słomy-tak na wypróbowanie takiej techniki:)


niedziela, 30 grudnia 2012

warsztaty z biżuterii

Długo mnie nie było i nie uaktualniłam postów tak jak miałam w planach... Wszystko przez okropne choróbsko,  które  przypałętało się do mnie i zmusiło do spędzenia świąt w łóżku z gorączką :( Postaram się wszystko szybciutko nadrobić.
Na przełomie listopada i grudnia miałam przyjemność uczestniczyć w szkoleniu organizowanym przez Sztutowskie Towarzystwo Kulturalne. To był niesamowicie owocnie spędzony czas. Części biżuterii nie udało mi się skończyć na zajęciach, gdyż uczyłam się tam wielu różnych technik na raz i nie starczyło mi czasu. Jak tylko uda mi się dokończyć jakieś błyskotki to od razu wrzucę zdjęcia tutaj lub w nowszych postach.
Dziękuję prowadzącym zajęcia za przekazanie mi swojej wiedzy:)

niedziela, 16 grudnia 2012

wiklina

Również pod koniec listopada miałam okazje uczestniczyć w warsztatach z wikliny. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, które bardzo mi się spodobało:) Bardziej zaawansowani uczestnicy tworzyli kosze na pranie czy kosze na parasole. Ja stworzyłam na początek mały koszyk na owoce:) Mam nadzieję, że zostaną zorganizowane jeszcze takie warsztaty i będę mogła jeszcze trochę poprzeplatać:)
W życiu nie przeszło mi przez myśl, że będę plotła coś z wilkliny-jak człowiek może się miło zdziwić...:)


wystawa prac

Pod koniec listopada w Sztutowie została zorganizowana wystawa rękodzieła, na którą również zostałam zaproszona. Było mi bardzo miło i strasznie byłam tym faktem podekscytowana, ponieważ to moje pierwsze takie doświadczenie. Jako, że miałam bardzo mało czasu na przygotowanie czegokolwiek wystawiłam tylko to co miałam gotowe. Na szczęście kilka rzeczy się znalazło:)
 Byłam i nadal jestem pod ogromnym wrażeniem wszystkich wystawionych prac. Naprawdę nie miałam pojęcia, że w tak bliskim otoczeniu znajduje się taki ogrom uzdolnionych ludzi, którzy tworzą takie cudowne rzeczy.
Zamieszczam kilka zdjęć z mojej mini wystawy:)




sobota, 15 grudnia 2012

anioł w fartuszku

Niedawno dostałam trudne zadanie.... uszyć aniołka w fartuszku. Dostałam zdjęcie, które przedstawiało anioła z chustą na głowie i miałam uszyć podobnego- zdjęcie pochodziło z Maison De Reve. Powiem szczerze, że zadanie do łatwych nie należało i zajęło mi 9 godzin. Podziwiam wszystkie szczegółowe tildowe prace, które robicie. Wymagają tyle cierpliwości:) Ciekawa jestem ile zajmuje Wam uszycie jednej tildy. 

Najbardziej lubię tkaniny naturalne, więc kolejny anioł powstał także z lnu.

Bardzo się cieszę, że efekt końcowy wywołał taki uśmiech na twarzy Doroty, która zleciła mi jego uszycie:)

sobota, 24 listopada 2012

kalendarz adwentowy-mikolaj

Z racji tego, że zbliża się okres świąt i wielkie odliczanie do Wigilii :) Uszyłam kalendarz adwentowy.
Do kieszonek można powkładać słodycze i zjadać każdego dnia -zaczynając od początku grudnia- tylko po jednym (co nie zawsze wszystkim wychodzi, bo często z kalendarzy adwentowych znika
więcej cukierków :))
Kiedy byłam dzieckiem, mama wieszała nam cukierki-do zjedzenia jeden dziennie:) a później na rynku były dostępne tylko takie kalendarze jak i teraz- kartonikowy obrazek z okienkami, w  których są małe czekoladki.
Teraz mogę nacieszyć się chwilę takim uszytym, bo za chwilę trafi on do pewnej młodej Damy:)


anioły tildy

Jakiś czas temu stworzyłam anioła na prezent dla pewnej przesympatycznej osoby, która ma urodziny
tego samego dnia co ja :) Cóż za zbieg okoliczności:) i na dodatek pracujemy w tym samym pokoju:) Niesamowite jest to ile mamy podobieństw pomimo innego roku urodzenia:) Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia tamtego aniołka, ale to nic, bo...
 anioł na tyle się spodobał, że został zamówiony jeszcze jeden tyle, że dla kogoś innego. Podobno też na prezent więc dorobiłam do niego torebkę. Jak już wzięłam się za szycie tego ciemnego na zamówienie to powstał przy okazji jeszcze jeden-rudy.



A oto kompletny zamówiony anioł z torebką, gotowy na prezent.
Torebka powstała spontanicznie i szybciutko-dokleiłam tylko moje ulubione koronki i kawałek sznureczka.


Rudowłosy anioł dostał złote tasiemki i wygląda teraz trochę bardziej świątecznie:)


skrzyneczki


Jak już pokazałam zdjęcia pudelek-herbaciarek to pokażę jeszcze skrzynki o trochę większych wymiarach (20x30x14), które powstały jakiś czas temu. 

Pierwsza z nich została zrobiona specjalnie na ślub Ani i Michała i służyła jako opakowanie prezentu.


Ta stała się prezentem dla wyjątkowej osoby-mojej mamy:)


A poniżej pierwsza moja skrzynka i zarazem jedna z pierwszych prac jakie zdobiłam techniką decoupage na drewnie- powstała rok temu. Teraz wcale nie zachwycam się nią tak jak na początku i zrobiłabym ją zupełnie inaczej. Ale jak już pisałam w pierwszym poście, chciałabym tu na blogu mieć zdjęcia wszystkich moich prac więc wrzucę i tą.




lawendowe herbaciarki


Po podróży do Francji zakochałam się w lawendzie. Kocham jej zapach, kolor, intensywność i wszystkie motywy z nią związane. Doszło nawet do tego, że nazrywałam we Francji mnóstwo lawendy,  przywiozłam ze sobą do Polski i ususzyłam:) Nie mogłam się powstrzymać aby tego nie zrobić:) W swoim czasie chcę uszyć woreczki zapachowe do szafy właśnie z tą lawendą:)

Ta herbaciarka powstała na zamówienie.




Jak już pisałam uwielbiam lawendę, więc powstało drugie pudełeczko.  
Tym razem dostanie je w prezencie osoba, która jeszcze się tego nie spodziewa:)






pudełka decoupage

Jakiś czas temu potrzebowałam pudełeczko aby zapakować kolczyki na prezent. Nie miałam w domu nawet malutkiej torebeczki. Po tej awaryjnej sytuacji zakupiłam drewniane mini pudełeczko na biżuterię, ozdobiłam je techniką decoupage i dodałam koronki, które uwielbiam:)


Przy okazji pokaże Wam inne pudełka-herbaciarki, które powstały w ciągu ostatniego roku :








piątek, 23 listopada 2012

filcowanie

W ubiegłym miesiącu Sztutowskie Towarzystwo Kulturalne zorganizowało szkolenie z filcowania na mokro. Strasznie się cieszę, że mogłam w nim uczestniczyć i poznać w końcu tajniki filcowania. Technika ta była dla mnie zawsze wielką zagadką. Dzięki szkoleniu poznałam również bardzo sympatyczne i zdolne osoby. Nie miałam pojęcia, ze tak blisko mnie tyle osób zajmuje się rękodziełem:) Bardzo się cieszę z tych spotkań i mam nadzieję, że nie były one ostatnimi:)

a oto efekty szkolenia, (prace te oczywiście powstały z dużą pomocą Pań, które wtajemniczały mnie w tą technikę):

piątek, 16 listopada 2012

pieczątka i wizytówki

Z racji tego, że niedługo odbędzie się niedaleko mnie wystawa rękodzieła i należy opisać swoje prace-postanowiłam stworzyć metki ze swoim pseudonimem. Powiem szczerze, że myślałam już o tym od jakiegoś czasu i końcu się udało:) Zamówiłam pieczątkę i zaczęłam produkcję metek i wizytówek. 
Oto pierwsza z nich:



środa, 14 listopada 2012

ślubne


Tak jak pisałam w poprzednim poście, moja przygoda z rękodziełem zaczęła się od zaproszeń i zawiadomień weselnych. Wiązałam kokardki, przyklejałam tasiemki i kleiłam koperty. W produkcji na masową skalę na szczęście pomogła mi szwagierka. Gdyby nie ona to skończyłabym chyba już po ślubie i goście nic by nie dostali :)

zaproszenia

winietki na stół


zawieszki na alkohol



Podziękowania dla gości leżały dla każdego na talerzyku na sali weselnej. Pochodzę z pomorza i dlatego chciałam aby był gdzieś akcent "morski". Dlatego do woreczków powrzucałam trochę bursztynków i muszelek- oczywiście pozbieranych własnoręcznie:) 

i wszystko razem:)